sobota, 12 czerwca 2010

Brighton

Nuta wstępu


Wpis sponsorowany przez mój pierwszy aparat, w pełni cyfrowy, w pełni automatyczny, w pełni pożerający baterie w pełne pół dnia, który zakupiłem za pełną pierwszą wypłatę, a może za jej część, nie wiem, były to czasy kiedy cyfraki kosztowały majątek.
aparat
Będzie to o dziejach starszych od węgla, niczym mały infobrowser, który się zawiesił.
Część druga koncertu w Stargardzie pojawi się jak tylko poobrabiam filmiki. A tym czasem...
1bankomat

Jako, że wpis ten zalegał latami, muszę ogarnąć zasoby pamięci. Imiona pozapominałem, daty wywietrzały, ale coś może z tego będzie.

Dawno, dawno temu, kiedy po ziemi maszerowały nosorożce a piwo w Vegas było po 3,50zł i serwował je Marek, wypadłem na zwiady do wrogiego landu gdzie okazało się, że pensja szpiega to zaledwie kieszonkowe, więc skusiłem się propozycją pracy dla wrogiego rządu. Będąc jeszcze na pierwszym roku informatyki wyjechaliśmy sobie w wakacje z większą ekipą ze Szczecina na wycieczkę do Wielkiej Brytani, lecz zamiast zwiedzać zabytki, pokazali nam zmywaki. W sumie była to bardzo dobra okazja, bo "drugi sizon łozynt super" i kierunek swojego życia musiałem zmienić na rzecz kariery jako jeden z Bobów Budowniczych :D
Tak więc zniknąłem na 9 tygodni z tego świata i buszowałem po wyspie. Kraj ten jakże piękny a ludzie wspaniali, klimat odświeżający i zawsze piękne zachody, no chyba, że mieszka się w Londynie to wtedy wszystko psuje je mgła a jak jej nie ma to pada :D

Na pierwszy ogień pójdą focie pseudo-stritowe i jakieś domowe wstawki jakie udawało się popełniać na day-off'ach.
Jako emigrant zarobkowy, zostałem przydzielony do bazy wypadowej na Montgomery Street...
street-(16)
...gdzie to na prawie samym jej końcu mieszkałem w baraku wieloosobowym o kolorze białym jakich tam pełno...
street-(1)
...dosłownie, stoją sobie białe klony jeden obok drugiego. Wiedziałem tyle, że wchodząc na ulicę mijam wyżej pokazany znak, następnie elegancki, typowy brytyjski bar/pub gdzie piwo pije się od 11 do 22 siedząc przy ladzie lub przy stolikach na zewnątrz (co kto lubi, a piwka nigdy się tam nie napiłem bo mijało się to z godzinami pracy ;/ )
Kolejnym znakiem rozpoznawczym w terenie był garage jakiegoś miłośnika fabryki pojazdów bojowych rodem z Niemiec. Bywały Garbusy, ale nigdy nie miałem aparatu gdy tam stały za to zawsze naprawiał Transportery T3.
street-(5)
Teraz poleci kilka mega, super, ekstra pro stritowych foci aż czegoś mądrego do napisania nie wymyślę.
street-(14)
street-(7)
street-(8)
street-(10)
street-(9)
Jedna śmieszna fota uciekła:
street-(11)
Zanim włączył się aparat to już piękny napis "DOG UNIT" na boku radiowozu poszedł się "pobiegać". Więcej psiej jednoski nie spotkałem :D Ale wspomnienie pojazdu powróciło gdy oglądałem po latach film HOT FUZZ.

Wszechobecna paranoja znakowa...
street-(12)
...gdzie tylko się da to stawiają znaki oszczegawcze. Ja rozumiem, że Angole zmierzają do bezmózgich Amełykanów szybkimi krokami, ale Panie, bez przesadyzmu. Tyle znaków nawalone, że barierki już raczej niepotrzebne :P

Mekka polaków zmierzających na zakupy...
street-(15)
... "99p Stores" czyli nasze "Wszystko po 5zł". W przeciwieństwie do naszych, tam rzeczywiście wszystko jest po 99penisów.

Piękny POLSKI AKCENT...
street-(17)
...Jadąc do pracy jak burżuj, autobusem, spotkałem taki piękny widok jak widać na foci powyżej. Ciekaw jestem jakiej narodowości byli pracownicy tej profesji, bo służbowy pojazd dostali z rejestracją idealną.

Może i praca "na zmywaku"...
street-(2)
...ale trzeba lansować swoje pochodzenie. Było z tego powodu masę plusów, zwłaszcza, że polski język był dosłownie wszechobecny w różnych profesjach a swoi trzymają się razem. Problemów z tytułu polskości nie miałem, bo nie podejrzewałem ich o rozpoznawanie flag a Ci co to potrafili raczej nie byli nastawieni wrogo, wręcz przeciwnie. Jeden Pan nawet zaczął przez to inteligentną rozmowę. Bardzo doceniałem jego wiedzę polityczno-społeczną i ciekawe dysputy. Pozdrawiam też hinduskiego taksówkarza, który od razu rozpoznał nasz język i bardzo się ucieszył bo zna samych dobrych Polaków, jak to powiedział, z typowo Polskich akcentów poza wódką i "do dna" zna słowa "Solidarność", "dziękuję" i "dobranoc":D

Pączek (czyli "heja banana i pączki")...
street-(3)
...znaczy się donut, a raczej "glob ziemski" w kształcie donut'a. Co to, po co to, kto zrozumie autora. btw. Kto mi wytłumaczy sens i przesłanie serii rzeźb "Człowiek z żelaza" czy jakoś tak. Widziałem jednego w Gorzowie WLKP, ale ich jest naście w Całej Polsce.

Pragnę...
street-(4)
...ten sklep z modelami okazał się bardzo smaczny, jego witryna też. Śliniłem szyby codzień, idąc do i z pracy. Aż dokonałem tam zakupu, z setek "zabawek" musiałem wybrać jedną. Będzie gdzieś na zdjęciach na końcu wpisu :D

Za jednym zamachem pokażę Wam białe klify, ale nie Dover :D te są takie same i są w Brighton ...
Podróż dabel-dekerem do...
street-(18)
Skarb na...
street-(19)
...wolałbym nie spotkać właściciela, były długości rozłożonej dłoni...
...i biały klif w oddali...
street-(20)
... żartowałem, nie pokaże klifu, możecie je sobie wyguglać :P

A tak karze się...
głąb-(1)
...srające na ludzi gołębie. Zastanawiałem się nad takową metodą aby zastosować to w Szczecinie, lecz nasze to ogólnie mają wszystko w dupie a później z dupy.

Ostatnie z pseudo-stritu...
street
...bywały fontanny czekoladowe, bywały torty, ciasta itd :d ale nigdy nie stał obok witryny przemoczony deszczem chłopiec. Tak, uważam, że to zdjęcie jest mega, super i w ogóle wymiękacie przy nim.

Pomińmy może bieganie po ulicach, pochwalę się gdzie i jak mieszkałem. Pokój wyposażony aż w materac szybko uposażyłem w meble. Tak więc było radio, komoda, jakiś stolik nocny czy co tam, miało szuflady a wszystko z "wystawki"...
dom-(2)
...syf w pokoju był gratis. Lecz dało się go przetrwać.
Czuwał nade mną LORD i Commodore 64. Czyli moja nieśmiertelna bluza, mój strój codzienny, niczym postacie z mang/anime, nie zmieniam jej i ciągle w niej chodzę (since 2002/2003).

Pokój nie mój, ale niezdrowe żarcie i owszem...
dom-(1)

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa...
dom-(3)
...brytyjska umywalka. Nie mam pojęcia i nigdy nie będę miał jak na szybko umyć w tym ręce nie parząc sobie ich wrzątkiem lub ziębiąc lodowatą wodą. Po uj napełniać całą umywalkę wodą aby miała dobrą temperaturę? Przecież to trwa wieki a i tak temperatura będzie nie taka. Całe szczęście w kuchni był "normalny" i tam myłem łapska.

Śniadanie i kawa przed pracą...
alko (3)
Inny poranek...
alko (5)
...inna kawa i obok import z kraju :D No, co? Trzeba było przywieźć z kraju bo tam to nie wiadomo czy piją jak Ruscy, czy moczą języki jak Francuzi. Okazało się, że jest jeszcze gorzej jeśli chodzi o Angoli, bo nasi to nasi, a Muzułmanie piją w domach lub wieczorami bo wtedy "Allah nie widzi."

O, i jeszcze dwie :D ...
alko (4)
...Można było zabrać litra na łebka, to zabraliśmy :D W tle gniazdko typowo angielskie, blokada trzecim bolcem aby nie można było nic wsadzić gdy go nie będzie, także na ziemi leży mój hand-made kluczyk do hackowania tego ustrojstwa bez używania plastikowych widelców. Aż nie kupiłem adaptera, przydawał się ciągle. Nasze bolcowate wtyczki pasują, ale trzeba pierw odblokować gniazdko, no i te wszechobecne pstryczki, tego akurat brakuje mi w naszych. Bardzo przydatne to było.

Ahhh, piękny widok...
alko (1)
Gdy już zabrakło towaru z importu i ostała się ostatnia butelka...
alko (2)
rozrobiło się ją z VIB'em, też miał trochę procent, ale słabizna straszna.

Na koniec zostało...
alko (7)
alko (6)
... kupowanie 3% Lager'a (ARE YOU FUCKING KIDDING ME ? 3% ?) Kupiło się od razu zgrzewkę i jakoś dało radę. W smaku całkiem jak Tyskie. W sklepie z alkoholami świata było Tyskie i EB, ale zawsze jak odwiedzałem to było zamknięte.

Asia, Joasia, Joanna...
ludzie-(3)
...czy jakoś tak i "jej narzeczony", a tak naprawdę to jest to jakiś tam Angol co mieszkał z nimi. Całe dnie siedział przed TV i drapał się po jajach. Jak już się nie drapał można było skorzystać z sofy.
ludzie-(2)

Długi ten wpis, a to dopiero połowa podróży. Przejdźmy może do tego co się działo w pracy. Ogólnie to syf, kiła i użeranie się z redneckami (dalej cenzura), żart, było fajnie :D aż nie pojawiały się wieśniaki.
Moja szafka...
szafki-(3)szafki
...i szatnie ogółem. Widać, że kompresja lepsza niż RARem i ACEem razem wzięte.

Stanowisko łatwe, proste i przyjemne. RIDES OPERATOR...
rides-(2)
...z Kubutkiem z Gdańska, swój chłop, ale coś później kontakt się urwał...
rides-(1)
...Thomas albo Tomas, Czech a dokładniej prażanin, przyjechał aby dorobić na studia, solidny i słowny facet, zawsze było o czym z nim pogadać na przerwach...
rides-(3)
...Rosa i Maria, ahhh te gorące hiszpanki :D Rosa jakoś w moim wieku, a Maria 10 lat starsza co wcale nie przeszkadzało jej mnie podrywać, nie miała na imię Maria, ale z jej imieniem nawet Rosa miała problemy, więc nazwali ją Maria...
rides-(4)
...Łukasz, zgadnij z jakiego kraju ;) ...
rides-(7)
...u góry chyba Adam, nie pamiętam, na dole DJ z Berlina, ale imienia też nie pamiętam...
rides-(11)
...był też Egipcjanin Asan i Hussan, kilku chińczyków itd itd itd. Aaaaaa i Brazylijczycy, których emigracyjny zgarnął i więcej ich nie widziałem. Manager Joe, superwisior Ruan z RPA wyglądający jak książę Harry a zachowujący się jak Piotruś Pan; dalej to zawsze pomocny, typowy szef, który rozkaże, ale i pożartuje, mały Skender; kilku typowych angoli, flegmatycy jakich mało, supervisorami to byli tylko przez narodowość bo zrobić to nie potrafili nic; była też "ciocia" Irinela Mendonca czyli Brazylijka co wyjsza za paszport aby jej nie deportowano; masę polaków, że tak prawie 80% załogi; no i dwóch moich ulubionych kucharzy :D Dzięki nim poznałem jak powinny smakować noodle. Czy to ryż z boczkiem i jajkiem a może z krewetkami, czy może noodle z sosem sojowym, nie ważne, zawsze było smaczne i dostawałem napój gratis, tak aby szef nie widział ;)
ludzie-(1)

Może już czas pokazać jak wygląda sam Brighton Pier, ogólnie to wyguuglać go sobie można, ale co tam, pochwalę się.
Gugole Mapy pokazuje to tak:

Wyświetl większą mapę
W Gugole Erf można zobaczyć też model mola ;) polecam.
gm

A teraz polecą standarciki...
pier-(10)
pier-(11)
pier
pier-(1)
pier-(5)
pier-(6)
pier-(4)
Bo nie zawsze świeciło słońce...
pier-(7)
Waluta Brighton Pier, tokeny, 1,5 funta za token, a najtańsze atrakcje za 3 tokeny z czego są to dziecinne karuzele...
rides-(8)
Wirówka :D Tutaj zarabiało się na obiad, a czasem i więcej, tutaj pozyskiwało się komórki w ilości dwie bo zdecydowana większość ich leciała do wody :D Uwielbiałem tym operować, najlepsza muzyka leciała właśnie tutaj i dzieci się nie pchały.
rides-(6)
W razie co, zawsze pod ręką...
rides-(9)
rides-(5)
A jakbyś rozrabiał to W.Brytania jest jak jeden wielki Big Brother. "CCTV SEE YOU!", czyli dla zwykłej ludności "CANDID CAMERA Television", wypisywano markerem nawet w toaletach, wszędzie są kamery, a zamachowcy z lońdyńskiego autobusu i tak nie rozpoznano...
pier-(3)
Jakiś łepek, chciał fotę to ma, jesteś teraz sławny i nic Ci z tego :D ...
pier-(9)
A no tak. Wieśniacki BLING-BLING wszędzie, nawet dzieci w wózkach miały spinery. WIEŚ !!!! ...
pier-(8)

Lubiłem w nocy wracać do domu. KFC otwarte 24/7, nocną zmianę miała pani Agata, można było pić swoje a porcje zawsze dawała wypasione...
polski-akcent
...tak! CocaCola z Polski kupiona w "99p" też się zdziwiłem :D

Jak zakupy to tylko Tesco. "Blisko, tanio, Tesco" i nie kłamali, tanio i zaraz obok Montgomery St.
Z tym, że Polacy u siebie rozpieprzyli komunę, a w Angli kapitalizm...
zakupy-(3)
żart ;)
zakupy-(2)
zakupy-(1)

I znaki, wszędzie znaki.
W pracy znaki...
znaki
znaki-(7)
znaki-(5)
Na klifach znaki...
znaki-(1)
Lub tabliczki, ta chociaż miła...
znaki-(2)
Ryba i frytki.. MNIAM!!!!!! Gdzie to w Polandzie taką robię, jadę!...
znaki-(3)

I HIT LATA, znaczy lat i to kilku-kilkunastu wstecz...
znaki-(4)
...ale takiej imprezy to nigdy nie przeżyłem. "Bania u Cygana" i "Jedziemy na maxa" nigdy nie brzmiały tak dobrze, imprezy w Odeonie to lipa przy tej :D
Impreza wielonarodowościowa, typowo słowiańska, ale muza ciągle nasza :D

Wszystko co dobre zawsze się kończy, więc czas pakować znalezionego bałwanka i obiecanego lizaka dla cioci, który nie przetrwał próby czasu...
balwan
lizak
...i wracać...
...jeszcze tylko pociąg do Londynkowa...
powrot-(1)
...przelot przez pół Europy...
powrot-(2)
powrot-(4)
powrot-(3)
...silników nie urwało...
...jeszcze tylko samochodem z Berlina do Myśliborza remontowanym autobahnem...
powrot-(5)
...można się rozpakować i iść spać...
powrot-(6)
...dobranoc.

*Pozdrowienia dla... hmm, aż ciężko mi wymieniać, tyle Was wyjechało. Sporo powróciło za lepszym smakiem piwa, jeszcze więcej powraca okazyjnie.

wtorek, 1 czerwca 2010

Spichrzowe preludium

W ostatni piątek tj. 28.05.2010r. odbyliśmy mały wypad na koncert do klubu/pubu/restauracji, cokolwiek to było, o nazwie Spichrz. Ale zanim o tym mały wstęp jeszcze sprzed wyjazdu.

Ambitnie pomogłem stworzyć listę kawałków na koncert. Wyszło aż 16 :D zagrali niestety mniej bo kolejny zespół już chciał zaczynać, szkoda.
DSP_0608

Mikołaj i jego kaloryfer, no i akordeon :P Podczas przypominania tekstów i nut.
DSP_0607

Wersja FullMetalHD 720p. po kliknięciu na filmiki lub po linkiem gexik @ YT






Już na początku naszej podróży miało miejsce bardzo smutne zdarzenie. Mikołaj "wybuchnał" litrową butelkę Coli, w której poza Colą był soczek wzmacniający ( GOD_MODE + ~40% ), udało się uratować prawie połowę przez co mieliśmy już na wstępie całkiem wysoki poziom GOD_MODE. Mimo małej ilości, picie gazowanego, pryskającego z butelki, wzmacnia o wiele bardziej. Ostała się jednak druga butelka, która pomogła w "przypominaniu nut". A robi się to tak:



Reszta materiału z wycieczki jak tylko coś posklejam, co potrwać może duuuużo czasu, więc cierpliwości.

środa, 28 kwietnia 2010

Szprot zwany Vomberg

"Vomberg badając relację ruchu między miastami wykazał, że istnieje statystyczna zależność między wielkością ruchu źródłowo-docelowego miedzy dwoma niezbyt oddalonymi od siebie miastami a liczbą pojazdów użytkowych w tych miastach i odległością między nimi. Tym samym uznał on, że liczba użytkowanych (zarejestrowanych) pojazdów jest estymatorem potencjału ruchu, a odległość estymatorem oporu przestrzeni."

tia :D

Szprot popularny w sosie pomidorowym firmy Pirat, firmy Łosoś.
No i wszystko jasne, czyli:
Łosoś Pirat produkuje Szprota w popularnym sosie pomidorowym.

Skład: szprot (50%), sos pomidorowy (woda, koncentrat pomidorowy, cukier, musztarda (zawiera gorczycę), zagęstnik: E1422, E412; olej roślinny, sól, mąka pszenna, mieszanka przypraw, regulatory kwasowości: kwas octowy i kwas cytrynowy).






\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\


Wielki BONUS dla LEWARO, który nie rozróżnia anime od zwykłego filmu animowanego a wszystko nazywa "bajkami" :D











Aktualnie na tapecie jest Naruto Shippuuden


Ale dla posiadających wytrwałość to polecić mogę:

Ergo Proxy


Neon Genesis Evangelion


Ghost in the shell


Death Note


Bleach
i kultowa scena z porem


a tak poza "Wielkim Porem" to Bleach wygląda tak:


Full Metal Alchemist


Full Metal Panic


Fully Cully


Chi's sweet home :P (anime dla przedszkolaków) zapomniałem o masie dobrych tytułów.




Te filmiki pewnie totalnie nie przekonają Cię do gatunku.
Nie ukażą też różnic, dodatkowo, totalnie zniechęcając :D
Chyba, że taki:





Do zobaczenia :D


sobota, 24 kwietnia 2010

Chinon vs Jupiter

Chwytając się chwili odpoczynku od projektów napiszę coś.

Już dawno temu nabyłem, po okazyjnej cenie, niższej na ten czas niż Jupitery, szkło Auto Chinon f2.8 135mm, które było w rewelacyjnie nieużywanym stanie. Jest to chyba jedna z firm Cosina czy coś koło tego, mało ważne. Nabyłem je aby mieć własne prawie-tele i móc oddać pożyczonego Thevion'owego Jupitera w tej samej ogniskowej, ale f3.5, który służyło głównie w czasach kiedy miałem tylko Zenka. Jak już miałem własną puszkę Nikona, Dariusz vel. Schadock zostawił u mnie na wieczne nieoddanie adapter Nikon-M42 bo nie używa, więc często korzystam z tej promocji.

Naszła mnie ostatnio chęć zrobienia porównania obu słoików + pokazać ludziom o co tak naprawdę chodzi w tych adapterach Nikon-M42 i dlaczego są super, ale nie do końca. Takich porównań już było kilka i mój nie będzie ani lepszy ani gorszy, ale wyszukanie ich ciężkie, więc dodam jeszcze jedno.

Wpierw należałoby wyjaśnić co to jest "register distance". A jest to magiczna przestrzeń czyli po polsku odległość powierzchni (matrycy / kliszy) od powierzchni bagnetu, czyli tam gdzie styka się obiektyw z body.
Canonowcy strasznie się cieszą, że z ich systemem M42 współpracuje rewelacyjnie a to wina liczb, register distance dla odpowiednich systemów wynosi:
- 44.00mm : Canon
- 45.46mm : M42
- 46.50mm : Nikon

Te Canonowe 1.46mm krótsze prącie od M42 zbawia ich ponieważ wstawią sobie adapter tej właśnie grubości i jest cacy, mają nieskończoność (OO) itp. No niestety, ale Nikonowcy mają dłuższe przyrodzenie o całe 1.04mm od M42 (o 2.5mm dłuższe od Canona) i już u nich każdy jeden adapter posiadający swoją grubość + wspomniane 1.04mm jest jak pierścień pośredni do makro, więc nici z nieskończoności, chyba, że ma się adapter z soczewką korygującą tę "wadę". Osobiście nie marudzę bo szkła M42 na Nikonie dobrze pracują i dobre są do portretów czy makro, no jeśli chce się robić np. gwiazdy to lekka kicha bo soczewka nieco psuje jakość. Dobrym rozwiązaniem są szkła, które po odkręceniu dupki z gwintem M42 można przerobić na bagnet Nikona przykręcając krótszą dupkę z bagnetem Nikon F. Takim szkłem jest np. Jupiter, ale i sporo innych, których listę widziałem już na którymś z for tematycznych.
Wybierając system szedłem nie na CMOSy czy współpracę z innymi systemami, ale właśnie na ergonomię, której Canon nie spełnia w takim stopniu jak Nikon. Potrzymałem w łapie i to i to, wybrałem Nikona, pieści dłonie :P Teraz mam za swoje, no chyba, że mnie stać będzie na rewelacyjne puszki z najwyższej półki to chyba zdradzę system ;)

Wracając do tematu. Zrobiłem mały, taki sobie, test. Może mało miarodajny, ale zawsze coś pokaże. Jak nie to jak działa adapter to chociaż porówna oba słoiki.
A więc tak:
Dwa szkła M42, ta sama ogniskowa, lekko inne światło i oba testowane na Nikonie z wykorzystaniem adaptera, którego grubość wynosi 3.5mm, więc działa tak samo jak pierścień pośredni grubości 4.54mm w systemach wykorzystujących szkła M42. Adapter ten posiada soczewkę, ale zrobiłem test z i bez niej.

Koniec owijania w bawełnę, czas na konkret.

Pokrowce.
Po lewej Chinonowy pseudo skórzany, ale ładny. Po prawej tuba Jupitera z tworzywa sztucznego. Nie wiem, który lepszy. Chinonowy ładny i całkiem twardy. Jupiterowy jak widać ;/ ale wytrzyma prawie wszystko.


Adapter. Zwykły alledrogi adapter Nikon-M42, którego właściwości już wypisywałem wcześniej. Wykorzystałem go z jak i bez soczewki.


Teraz prezentacja gladiatorów. Tak, tak, wiem, zdjęcia nie są w ten samej skali. No cóż. Bywa.
1 - ogólny obraz testowanych szkieł,
2 - front szkiełek. Tutaj widać, że wykonanie Jupitera jest tak dokładne jak wykonanie cepa,
3 - to samo co 1, ale od góry z widokiem na soczewkę,
4 - top bez osłony,
5 - top z osłoną. Tutaj widać, że Chinon ma pięknie chowający się w korpusie kołnierz, więc zawsze pod ręką, Jupiter ma przykręcany tubus, który często się gubi.















Dane techniczne (dla M42):ChinonJupiter
Ogniskowa [mm]:135134,23 +/-2,68
Przysłona minimalna:2.83.5 +/-5%
Przysłona maksymalna:2222
Minimalna odległość ogniskowania:1.5 m1.2 m
Ustawianie ostrości:ManualneManualne
Kąt widzenia:-18*
Liczba listków przysłony:612
Gwint filtra [mm]:M55 x0,75M52 x0,75
Ciężar [g]:395391 (w tym 23g osłona)
Długość [mm]:86-100.5 (+16 osłona)86-107 (+38 osłona)
Średnica [mm]:65.556,5 (osłona: 62)


Koniec nękania Was opisami, czas na konkrety.

Na pierwszy ogień idą sample z adaptera bez soczewki. Jako, że bez niej nie za bardzo jest jak ostrzyć na OO to dla najbliższego przedmiotu oddalonego o 4m od body dawało takie efekty:


Dla porównania sample z adaptera z soczewką z ustawioną ostrością na fotel.


I jeszcze sample z adaptera z soczewka na OO.


Które szkło lepsze i jak sprawuje się adapter oceńcie sami.

piątek, 23 kwietnia 2010

Zapierdalaton™

"Working hard for the hardzone now!" - czyli marnuję życie przy klawiaturze i zadaniach kosztem pracy inż. i DIY a bebzon rośnie.

Z braku czasu i zabiegania wstrzymuję wszelkie zaczęte projekty. Przez dłuższy czas nie będzie mocowania dla zebry, nie będzie mieszka, naprawy statywu czy głowicy panoramicznej. Madzia pewnie też zabije mnie za nieposprzątany balkon :/

BTW. listonosz przyniósł nową zabawkę. Pochwalę się dopiero jak wywołam kliszę.
Będzie prezentacja cudeńka + porównanie DX z FX i różnych szkieł itp.

Ale to za długoooo i jeszcze trochę, będzie "GOATEE" pełną gębą aż "EYEPATCH" będzie Wam potrzebny bo gały wyjdą z orbit :P
Czyli do zobaczenia za rok lub więcej :P



Tym czasem wracam do pracy i polecam posłuchać co nowego podrzuciła mi Madzia:

Ty miło słuchaj a ja dalej tyranga

środa, 21 kwietnia 2010

:D

Hmm, od czego zacząć? Same dobre nowiny, oby nie było ich końca.

1) Zaliczyłem stal - Fuck yeah! - CZYLI NAJWAŻNIEJSZA NOWINA OSTATNICH DNI :D
Konstrukcje stalowe, zaliczone, udało się. Pogrom był straszny. Z ponad 20 osób na grupę (grup 8) zaliczyło w mojej, czyli powtarzającej, aż 3. W innych grupach lepiej nie było.

2) Udało się kupić Biometara (wpis wcześniej), więcej o nim tam i w przyszłych wpisach pod tagiem biometar

3) Kupiłem pierścień do odwrotnego mocowania, więc i jakieś zdjęcia makro się pojawia jeszcze.

4) Kupiłem, a co tam, szeroki kąt i to nie kolejna ryba :P Tokina i na razie tyle. Nie jest to super ekstra klasa, jakieś ATcośtam PRO i w ogóle światło 2.8 czy niżej, ale zawsze :) Poczta jeszcze nie przyszła, ale już wysłana.

5) Małe zakupy do domu, czyli naprawa piekarnika. Mało ważne, więc nie będę się rozpisywać.

6) Zaczynam już wdrażać w życie projekt głowicy panoramicznej. Obecnie sprawdzam stabilność konstrukcji a na dniach będę ciąć materiał i szukał sposobu na sklejenie tego w całość.

7) Statyw wciąż nie naprawiony, ale to z braku narzędzi.

8) Mocowanie tilt/shift już niedługo, właśnie zakupiłem zabawki, które w tym pomogą. Pomogą również w wytworzeniu mieszka do makro.


A teraz BONUS :)


9) Udały mi się zakupy na allegro :D a o tym poniżej na zdjęciach.



Tak, tak, kosztowało mnie to aż 1zł + niedoceniona pomoc Dariowego Marcina, który wspomógł ręką i samochodem. Jestem za pomoc krewny, paliwo, piwo, części, lub co sobie życzy :)
Ale jak widać, są to skanery a dokładnie 14 skanerów i 12 przystawek do skanowania klisz. Są to zwroty, czyli towar nie działa, ale za to będzie pięknym dawcą części do wyżej wspomnianych projektów :) Teraz tylko przetrwać Madziowe grymaszenie na temat śmieci w domu no i maaaasy kartonów na balkonie :D Mówi, że będę tam na nich spał jak się tego nie pozbędę do najbliższej niedzieli.

Od razu z marszu polecam Epson Perfection 3170 Photo, dla kogoś, kto kasy nie ma za dużo na takie zabawki to skaner idealny i tani zarazem.
Skanery Medion / Tevion (MD6228, MD90091, MD90093, P91010), głównie MD90993 sprawuje się lepiej niż posiadany już przeze mnie kiedyś Plustek (OpticPro ST64), który oddałem zaraz jak dotarł. Ten jest tani, ładny (obudowa prawie designerska), dużo w opisie dają, sprawdzam właśnie jak technicznie i jakościowo. Będą efekty to się pochwalę, jak na razie ku mojemu zdziwieniu większość z nich działa, więc tzw. zwroty klientów to nieumiejętność obsługi sprzętu :D ahhh ci Niemcy.


Sprawdzone i oto wyniki:
(skan 600DPI + AUTO wszystko co program skanera umożliwił + resize, nic nie podkręcane czy wyostrzane)

Medion-Tevion-MD90093_1Medion-Tevion-MD90093_2Medion-Tevion-MD90093_3Medion-Tevion-MD90093_4Medion-Tevion-MD90093_5

Po lewej Epson 3170 | Po prawej Medion/Tevion